IPB-FusionGfx

Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Cyberpunk - sesja PBF, MG Ryjek

Ryjek
post 4.08.2009, 01:12
Post #41


Gaduła
**

Grupa: Przyjaciele
Postów: 165
Dołączył: 14.October.2007
Skąd: Bielsko
Nr użytkownika: 294



Paige Baldesca Serrano

Na pierwszy ogień poszła kartoteka policyjna. Niestety bez skutku. Nie zmartwiłaś się tym faktem. Dobry haker to przecież taki, który nie dopuszcza do złapania go na gorącym uczynku. Zniechęcił cię jednak fakt, że nie znalazłaś go również w kartotece opieki zdrowotnej. Zaczęłaś podejrzewać, że haker przewidział, iż to będzie jedno z pierwszych miejsc, w którym można by znaleźć jego dane, więc zadbał o to by do tego nie doszło. Zastanowiło cię jednak, dlaczego, jeśli był na tyle przewidujący, żeby usunąć swoje dane z kartotek, po prostu nie usunął nagrań z kamery? Może był na tyle zarozumiały, że zrobił to świadomie? A może po prostu przeoczył tak oczywistą sprawę jak kamery w środku miasta? Czułaś się jakbyś dostała pojedyncze puzzle ze stu różnych układanek.


Jack Conor

Ku twemu zaskoczeniu sekretarka, która odebrała telefon, od razu połączyła cię ze swoim szefem. Podczas rozmowy z nim poziom twojego zaskoczenia opadł do poziomu normy, doszedłeś bowiem do wniosku, że mężczyzna spodziewał się telefonu od policji. Nie kryjąc jednak niezadowolenia tym faktem zaproponował ci spotkanie następnego dnia o ósmej trzydzieści rano, tłumacząc, że takie sprawy jak ta bezpieczniej i wygodniej załatwia się osobiście.


Lon Suder

Badając tajemniczą substancję początkowo wydawało ci się, że to zwykły dopalacz. Przyglądając się jej budowie doszedłeś do wniosku, że najbardziej przypomina ci ona Efedrynę. Czym dłużej jednak na nią patrzyłeś tym bardziej byłeś przekonany, że jesteś w błędzie oraz, że tak naprawdę nie jesteś w stanie w żaden sposób sklasyfikować budowy tej substancji. Dochodząc do takiego wniosku poczułeś niepokój połączony z zafascynowaniem.
Kiedy te emocje opadły ogarnęło cię nagłe zmęczenie. Najwidoczniej trochę dzisiaj przedawkowałeś ze środkami uspokajającymi, które wyczerpały twój organizm praktycznie do zera. Uznałeś więc, że spotkanie z łóżkiem będzie najlepszym wyjściem. Powyłączałeś wszystkie urządzenia i skierowałeś się w stronę sypialni. Zasnąłeś praktycznie w tym samym momencie, w którym padłeś na łóżko.


Fred „Szczęściarz” Jones

- Chcę, aby odzyskał pan paczkę. Tą, którą wczoraj przekazał pan człowiekowi o imieniu – zerknął na biurko – Joe. Jeden z moich ludzi miał zdobyć dla mnie tą przesyłkę lecz... co tu dużo mówić – zawalił sprawę. Doszedłem więc do wniosku, że zamiast wysyłać kolejnego z moich ludzi, zwrócę się od razu do źródła. Pan, panie Jones, na pewno więcej wie, lub może się dowiedzieć, o ludziach, w kręgu których się obraca, prawda? - uśmiechnął się pobłażliwie - Ale przejdźmy do szczegółów. Jeśli chodzi o czas na to zadanie, to powiedzmy, że im szybciej pan je wykona, tym większa będzie premia. Co do zaliczki – sięgnął do najwyższej szuflady biurka i wyciągnął z niej dwa przedmioty, które później rzucił w twoją stronę. Rzut był celny, więc złapałeś je bez problemu – Myślę, że to na początek powinno wystarczyć – w rękach trzymałeś nowiutki Federated Arms X-22 oraz najnowszy model EBMPW – zegarka z holograficznym wyświetlaczem oraz wbudowanym telefonem.
Mężczyzna milczał przez dłuższą chwilę, więc wstałeś dochodząc do wniosku, że powiedział już co miał do powiedzenia.
- W razie jakichkolwiek wątpliwości będzie pan mógł skontaktować się za mną, zapisałem panu mój numer. Myślę, że to by było wszystko z mojej strony – zastanowił się – Aha, ostatnią lokalizacją przesyłki jaką znam jest północna część slumsów. Mam nadzieję, że to pana nie zniechęci...


--------------------
"Nie mam celu. Okazja czyni mój cel".
"Nie mam taktyki. Tworzę byt i pozbywam sie taktyki"
"Nie mam talentu. Mój szybki umysł tworzę swym talentem"
[Walter Jon Williams "Voice of the whirlwind"]


user posted image
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Kors
post 4.08.2009, 09:40
Post #42


Pierwszy Klubowy Ojciec
****

Grupa: Klubowicze
Postów: 573
Dołączył: 16.November.2005
Skąd: Bielsko...
Nr użytkownika: 6



Fred "Szczęściarz" Jones

- Jeśli o slumsy chodzi, to są dla mnie jak drugi dom. - Fred nie wyminął się z prawdą. Nie znaczyło to oczywiście, że pragnie się tam wybrać. Do domu także wracał z niechęcią. - także o zniechęceniu nie może być mowy.
Założył EBMPW - jeśli ma chodzić w szpitalnych ciuchach, to będzie w nich chodził z klasą. Biedny idiota to biedny idiota, a bogaty idiota to już ekscentryk. Pistoletu nie miał gdzie schować, więc przyglądał mu się z lekkim zaciekawieniem. Nieźle wyprofilowany, to musiał przyznać. Sprawdził magazynek. "Przecież mogę mu zrobić dodatkowy wywietrznik we łbie i nawet się nie zorientuje" myślał swobodnie Fred nieudolnie starając się wsadzić pistolet do spodni - naturalnie już zabezpieczony. "Albo ma do mnie zaufanie albo ma mnie za idiotę, który by się nie odważył albo nie straszne mu kule od pistoletu" Fred odrzucił dwie z trzech możliwości. Nie poprawiło mu to humoru. "Może myśl, że nie mam motywu jest dla niego wystarczająca? Nie sądzę jednak, żeby nikt w całym mieście nie chciał mu dupy odstrzelić... więc to też jest mało prawdopodobne".
- Znajdę przesyłkę i zgłoszę się. - zakomunikował Fred wychodząc.

Fred wychodząc myślał o nieodrzuconej możliwości. "Ale jak kurwa można nie bać się kul?".

Zjeżdżając windą dzwonił po taksówkę. Wychodząc w budynku wsiadł do niej i kazał zawieść się domu, w którym zostawił niepraktyczne ubranie. Wychodząc z budynku w czarnej bluzie z kapturem, lnianych spodniach w kolorze równie ciemnym jak marynarka oraz czarnych adidasach, dzwonił do Joe'ia. Wsiadł do taksówki z telefonem przy uchu. Spojrzał na siebie w lusterku. Nie lubił tych ciuchów, ale wybrać się do dzielnicy slumsów w czymś jasnym i eleganckim, to jak wejść do jaskini smoka z 5 kilową kulą u nogi. Polecił zawieźć się do slumsów.


--------------------
"Side effects may include: dry mouth, nausea, vomiting, water retention, painful rectal itch, hallucination, dementia, psychosis, coma, death, and halitosis. Magic is not for everyone. Consult your doctor before use."
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Michał
post 9.08.2009, 11:46
Post #43


Bywalec
***

Grupa: Klubowicze
Postów: 221
Dołączył: 20.April.2007
Skąd: Bielsko-Biała
Nr użytkownika: 266



Jack Conor

Rzucił okiem na zegarek i stwierdził, że do spotkania ma jeszcze ładnych parę godzin. W zasadzie nie miał teraz nic do roboty i mógłby wrócić do domu by się trochę przespać. Tyle, że nafaszerował się środkami pobudzającymi i o śnie może zapomnieć. Postanowił zrobić więc to co robi każdy idiota w mundurze jak nie ma nic konstruktywnego do zrobienia - wybrał się na patrol.

Miasto nocą nie wygląda ani trochę lepiej niż w dzień, i nie jest ani odrobinę mniej ruchliwe. Ludzkość już dawno przestała ograniczać swojej działalności cyklem dobowym. Dlatego też, w przeciągu zaledwie pół godziny, Jack wziął udział w 2 strzelaninach, 3 pościgach i zgarnął paru bandziorów. Ot zwyczajna noc.
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
duo666
post 9.08.2009, 22:50
Post #44


Czasami wpada
*

Grupa: Użytkownicy
Postów: 28
Dołączył: 29.November.2005
Skąd: Sidaroth
Nr użytkownika: 46



Lon Suder

Sen nadszedł szybko, jednak jak zwykle nie przyniósł ukojenia. Mieszanka chemii pozostałej po dopalaczach, krzyków z ulicy i wspomnień tworzyła najgorsze koszmary. Widział niedające się okiełznać łańcuchy białek. Wzór chemiczny efedryny. Widział martwe ciało swojej siostry tamtego poranka na zapleczu nightclubu w którym pracowała. Widział budowę dopalacza który sączył się do jej układu krwionośnego z plastra na szyi. Jeden z jego pierwszych narkotyków, który zrobił furorę na czarnym rynku i zapewnił mu wysoką pozycję w hierarchii gangu. Luksusowe bary, miejsca w lożach obok największych szych przestępczego podziemia. Wzór chemiczny rozwijał się w miarę jak udoskonalał formułę. Kolejne ciała martwych ulicznic, wszystkie przypominające jego siostrę.
Gdy obudził się zlany potem, z przeszywającym czaszkę bólem głowy była 3 w nocy. Bladoczerwone światło latarni sączyło się do pomieszczenia przez szpary w podniszczonych roletach. Tej nocy nie zmrużył już oka.
Wstał w końcu o 6 nad ranem, gdy ból głowy trochę się zmniejszył. Tym razem nie zaczął dnia od plasterka, przyrządzając dla odmiany kawę. Z parującym kubkiem usiadł przy biurku usłanym notatkami z wczorajszych badań. Mimo kilku godzinom analizy nie był w stanie zidentyfikować tajemniczej substancji. W takich przypadkach zazwyczaj dzwonił do znajomych, którzy mogli by coś wiedzieć, lub zdobyć odpowiednią wiedzę. Ucieczka z Kalifornii oznaczała jednak odcięcie się od wszystkich kontaktów, by nie pozostawić tropu zabójcom z korporacji. Drugim w kolejności miejscem gdzie mógłby coś znaleźć była sieć. Posiadał wejścia do kilku medycznych baz danych. Hasła dostępu kupił kiedyś gotówką od netrunnerów współpracujących z gangiem. Korzystał z nich tylko kilka razy by podkręcić swoje prochy. Korporacyjna wiedza na temat ludzkiej biochemii wyprzedzała o dobrych kilka lat to co było dostępne z publicznych źródeł. Przy odrobinie szczęścia może uda mu się znaleźć jakieś wskazówki. Uruchomił więc odpowiedni interfejs i po chwili szperania w pamięci wpisał adres i kilkunastoznakowy kod dostępu. Na ekranie jego komputera rozkwitła neonowa bryła, a za nią lśniący bielą i błękitem krajobraz cyberprzestrzeni. Za pomocą klawiatury poruszał się po graficznej reprezentacji danych zawartych w bazie. Powoli przypominał sobie podstawy przeszukiwania struktur danych.


--------------------
A solitude that asks nothing in return
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Ryjek
post 23.08.2009, 20:32
Post #45


Gaduła
**

Grupa: Przyjaciele
Postów: 165
Dołączył: 14.October.2007
Skąd: Bielsko
Nr użytkownika: 294



Jack Conor

Wolnym krokiem przeszedłeś przez frontowe drzwi siedziby EBM. Rozmowa z Torokalosem nie trwała więcej niż pięć minut. Szybko opisał on sytuację, która miała miejsce, pomijając właściwie istotne dla ciebie szczegóły. Nie byłeś tym szczególnie zaskoczony, wielkie korporacje rzadko chciały mieć więcej niż to absolutnie konieczne do czynienia z policją. Miałeś wrażenie, że spotkanie to potraktował jako ewentualny sygnał dla mediów, że EBM nie zignorowało całej sprawy. Ze wszystkich informacji, które ci podał, dwie uznałeś za wartościowe. Po pierwsze potwierdził on przypuszczenia Gorskiego – cybermózgi cyborgów nie zostały uszkodzone lecz zawirusowane. Miałeś więc pewność, że sprawa nie ogranicza się do przypadkowej strzelaniny, lecz zamieszana jest w nią osoba, bądź osoby, trzecie. Drugą istotną kwestią jest fakt, że Torokalos właściwie (nie byłeś tylko pewien czy zrobił to przez przypadek czy świadomie) naprowadził cię na tego trzeciego. Mówił coś na temat tego, że jeden z jego pracowników wpadł na ślad netrunnera pracującego dla ZetaTechu. Koleś nazywa się Hlib Benes.
Starzec zapewniał cię również, że skontaktuje się z tobą jak tylko zdobędzie jakieś nowe informacje. Od razu byłeś niemal pewny, że to nigdy nie nastąpi. Choć kto wie? Może nadejdą czasy, w których wszystkie ważne instytucje zaczną współpracować? Ta naiwna myśl wywołała u ciebie szeroki uśmiech.


Fred „Szczęściarz” Jones


Twoje pytanie zdziwiło Joe'ia. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się powracać do załatwionych już zleceń. Wyciągnięcie z niego interesującej cie informacji, zwłaszcza, że odbywało się to przez telefon, było nie lada problemem. Po dziesięciu minutach i trzykrotnym zapewnieniu, że będziesz mu winny przysługę, dostałeś adres. Zakończyłeś rozmowę i podałeś go kierowcy.
Slumsy nie były jednym z tych widoków, które zapierają dech w piersiach. Czuło się tutaj, że wkracza się do zupełnie innego świata. Jednak jedynym uczuciem jakie ty poczułeś, i to bynajmniej nie w piersiach, był umiarkowany niepokój.
- Dalej nie jadę, szef kolejny raz nie pokryje kosztów naprawy – powiedział kierowca taksówki zatrzymując się przy krawężniku - 22E$ - dodał tonem wypowiedzi dającym do zrozumienia, że jego decyzja nie podlega negocjacji. Nie mając więc wyboru podałeś mu pieniądze i wysiadłeś z samochodu - Adres, który mi pan podał znajduje się dwie przecznice stąd – rzucił jeszcze kierowca po czym odjechał.


Lon Suder

Próby znalezienia informacji na temat specyfiku we wszystkich znanych ci medycznych bazach danych spełzły na niczym. Zdumiony doszedłeś do wniosku, że istnieją dwa scenariusze wyjaśniające to zjawisko – albo ten kto stworzył substancję bardzo postarał się o to, aby nie było żadnych przecieków na ten temat, co od razu wydało ci się właściwie niemożliwe, albo wytwór ten jest na tyle nowy, że przeciek dopiero nastąpi. Jakkolwiek by nie było, dalej nie wiedziałeś praktycznie nic. Oczywiście poza faktem, że twórcy tej substancji niesamowicie zależało na dyskrecji. Zastanawiałeś się jak można być na tyle aroganckim, aby wysyłać specyfiki w nadziei, że ten, który ja otrzyma, naiwnie podąży za zdawkowymi wskazówkami. Chociaż z drugiej strony zaczynałeś dochodzić do wniosku, że niebawem skończą ci się pomysły i rzeczywiście jedynym wyjściem mającym na celu uspokojenie narastającej w tobie ciekawości będzie wypróbowanie specyfiku...


--------------------
"Nie mam celu. Okazja czyni mój cel".
"Nie mam taktyki. Tworzę byt i pozbywam sie taktyki"
"Nie mam talentu. Mój szybki umysł tworzę swym talentem"
[Walter Jon Williams "Voice of the whirlwind"]


user posted image
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
duo666
post 30.08.2009, 17:15
Post #46


Czasami wpada
*

Grupa: Użytkownicy
Postów: 28
Dołączył: 29.November.2005
Skąd: Sidaroth
Nr użytkownika: 46



Lon Suder

Nie był jednak na tyle zdesperowany by testować go na sobie. Jeśli to narkotyk nie był w stanie określić jaka jego dawka byłaby bezpieczna. W końcu postanowił odessać jedną dziesiątą substancji do strzykawki ciśnieniowej. Do osobnej strzykawki wsunął fiolkę z silnym środkiem uspokajającym. Dawka była wystarczająca by pozbawić kogoś przytomności na kilka godzin. Czas odnaleźć królika doświadczalnego.

Piętnaście minut później znajdował się dwie przecznice od swojej kryjówki. Dwa dermoplastry na prawym nadgarstku wyostrzały jego zmysły i zwiększały refleks. Szedł starając się nie zwracać na siebie uwagi, z rękami wciśniętymi głęboko w kieszenie brązowego trenczu. Prawą dłoń zaciskał na metalowym uchwycie strzykawki ze środkiem usypiającym. Po krótkim spacerze dostrzegł nadchodzącego z przeciwnej strony kolesia w czarnej bluzie z kapturem. Skręcił w najbliższą bramę i przykucnął w cieniu, plecami do ściany. Jego wyostrzony zmysł węchu wyczuwał intensywny zapach uryny. Starał się nie zwracać na to uwagi. Odczekał aż typ w kapturze minie bramę. Kiedy zobaczył jego plecy z podrasowaną przez prochy zwinnością złapał go za lewą rękę, jednocześnie wbijając w rękaw strzykawkę ciśnieniową i naciskając spust.


--------------------
A solitude that asks nothing in return
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Michał
post 2.09.2009, 20:28
Post #47


Bywalec
***

Grupa: Klubowicze
Postów: 221
Dołączył: 20.April.2007
Skąd: Bielsko-Biała
Nr użytkownika: 266



Jack Conor

Szybko połączył się z Arnoldem Websterem, technikiem policyjnym, który był specjalistą od netrunerów. Jeśli chciałeś wiedzieć coś przydatnego o tych czubkach, mówiąc przydatnego chodzi o te informacje, których nie można znaleźć w policyjnej bazie danych, to musiałeś pogadać z Weberem.

- No cześć Jack, czego potrzebujesz? - Arnold znał Jacka na tyle dobrze, żeby wiedzieć iż w czasie służby nigdy nie dzwoni by tylko pogadać.
- Cześć stary. Mógłbyś mi poszukać parę informacji o niejakim Hlibie Benesie? Ostatnio najwyraźniej pracował dla ZetaTechu.
- Hm, nie kojarzę nazwiska, ale się rozejrzę. To może chwilę potrwać. -Zastrzegł.
Jack uśmiechnął się
- Nie ma pośpiechu. Byłbym jednak zobowiązany jakbyś znalazł mi jego aktualny adres. - Nic tak nie denerwuje netrunerów jak wizyta domowo i rozmowa twarzą w twarz.
- Dobra, biorę się do roboty. Do usłyszenia.
- Na razie.

Rozłączył się i zastanowił co robić dalej. Najwyraźniej cała afera to kolejna przepychanka między korporacjami. Jeśli go pamięć nie myliła to ZetaTech i EBM brały się ostatnio za łby dość często.

Siedząc w radiowozie wywołał informacje o obu korporacjach by sprawdzić czy uda mu się wywnioskować o co mogło im mogło pójść tym razem. To właściwie może być wszystko - od jakiegoś zamówienia od władz miejskich, po jakiś super tajny projekt badawczy. Tak czy inaczej może dopisze mu szczęście i znajdzie coś co uda się powiązać ze sprawą
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Ryjek
post 13.09.2009, 21:29
Post #48


Gaduła
**

Grupa: Przyjaciele
Postów: 165
Dołączył: 14.October.2007
Skąd: Bielsko
Nr użytkownika: 294



Jack Conor

Z informacji ogólnie dostępnych wyczytałeś, a raczej wywnioskowałeś, że konflikt EBM z ZetaTechem mógł wypłynąć albo tylko od jednej ze stron albo od obu naraz. Motywem EBM mogło być to co zawsze, czyli chęć pochłonięcia kolejnej z mniejszych korporacji. Zaś jeśli chodzi o ZetaTech to niewątpliwie zauważalna ostatnio chęć rozwoju mogła doprowadzić do ataku na kilkanaście razy potężniejszą korporacje. Odważne, chociaż dość głupie.
Z rozmyślań wyrwał cię dzwonek telefonu.
- Koleś jest albo zupełnie nowym zjawiskiem, albo bardzo skutecznie zmienił tożsamość. Nie znalazłem żadnego zapisu jego poprzednich działań – powiedział Webster – W każdym razie udało mi się ustalić jego aktualny adres. Mieszka w Passaic na Grandview Ave.
- Dzięki.


Lon Suder, Fred „Szczęściarz” Jones

Wstrzyknięty płyn początkowo spowodował zawrót głowy. Po chwili jednak ten objaw zniknął, a na jego miejscu pojawiło się uczucie, które najbardziej przypominało podwyższoną adrenalinę. Odwróciłeś się. Podczas wykonywania tej czynności miałeś wrażenie jakby cały świat wokół zwolnił. Twój wzrok od razu zatrzymał się na dłoni napastnika oraz na wbitej w twoje ramię strzykawce, którą nadal trzymał. Zdecydowanym ruchem chwyciłeś go za nadgarstek i za pomocą jego dłoni wyciągnąłeś narzędzie bezlitośnie wbite w twoje ciało. W tym samym czasie wolną ręką sięgnąłeś po pistolet po czym przyłożyłeś go do głowy przeciwnika.


--------------------
"Nie mam celu. Okazja czyni mój cel".
"Nie mam taktyki. Tworzę byt i pozbywam sie taktyki"
"Nie mam talentu. Mój szybki umysł tworzę swym talentem"
[Walter Jon Williams "Voice of the whirlwind"]


user posted image
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
duo666
post 13.09.2009, 22:28
Post #49


Czasami wpada
*

Grupa: Użytkownicy
Postów: 28
Dołączył: 29.November.2005
Skąd: Sidaroth
Nr użytkownika: 46



Lon Suder

O jasny szlag, pomyliłem strzykawki - pomyślał, w momencie gdy chłodny metal lufy dotknął jego czoła. Kilka kropel potu spłynęlo mu po twarzy. Przez chwilę wahał się czy wypróbować swój zwiększony chemicznie refleks przeciwko jego spluwie. Postanowił jednak tylko unieść ręce.
- Jeśli mnie zabijesz, toksyna która właśnie płynie w twoich żyłąch wypali twój układ nerwowy w przeciągu godziny... - blef to jedyne co przyszło mu do głowy. A może wcale nie blef, w końcu nie miał nadal pojęcia czym była ta substancja. - Mieszkam niedaleko stąd, jesli ze mną pójdziesz mogę ci pomóc.


--------------------
A solitude that asks nothing in return
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Kors
post 14.09.2009, 08:18
Post #50


Pierwszy Klubowy Ojciec
****

Grupa: Klubowicze
Postów: 573
Dołączył: 16.November.2005
Skąd: Bielsko...
Nr użytkownika: 6



Fred „Szczęściarz” Jones

Fred potrafił stwierdzić wiele rzeczy, jedynie na podstawie wyglądu. Wiedział, że typ nie należy do prawdomównych. Wiedział jednak również, że wiele strzykawek przeszło przez jego ręce i co najmniej połowa nie miała absolutnie żadnego prawa pozostać czysta. Kto wie jakie gówno weszło w jego żyły razem z "kopem"?
- Kurwa - stwierdził Fred nie strzelając. Nienawidził naukowców. Tylko pierdolą i pierdolą, a człowiek już na początku nie wie o czym.
Obrócił gościa tyłem do siebie, cały czas trzymając mu pistolet przy głowie. Wyciągnął niewielki ładunek wybuchowy i ustawił czas na jedną godzinę. Nie zdjął specjalnych haczyków stosowanych do przyczepiania ładunków i odsłaniając górę pleców, wbił mu je pod skórę.
- Teraz oboje mamy godzinę - skwitował Fred - a ja przynajmniej jestem pewny, że przed śmiercią zobaczę białe światło. - dodał i pozwolił mu się zaprowadzić do jego mieszkania.


--------------------
"Side effects may include: dry mouth, nausea, vomiting, water retention, painful rectal itch, hallucination, dementia, psychosis, coma, death, and halitosis. Magic is not for everyone. Consult your doctor before use."
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Michał
post 16.09.2009, 20:07
Post #51


Bywalec
***

Grupa: Klubowicze
Postów: 221
Dołączył: 20.April.2007
Skąd: Bielsko-Biała
Nr użytkownika: 266



Jack Conor

Jack przez chwilę siedział zamyślony. Passaic hm, no to najwyraźniej czeka mnie dalsza wycieczka. Raz jeszcze połączył się z komisariatem, ale teraz wywołał szefa i poprosił o zezwolenie na wypad za miasto. Kapitam trochę narzekał, jak zwykle zresztą, ale ostatecznie się zgodził. Zastrzegł tylko, że Jack ma utrzymywać stały kontakt.

Dziesięć minut później radiowóz pędził już droga wyjazdową, a Jack rozsiadł się wygodnie w fotelu, zaplótł ręce za głową i leniwie obserwował drogę. Co jak co, ale autopilot to jednak świetny wynalazek.
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Ryjek
post 27.09.2009, 21:01
Post #52


Gaduła
**

Grupa: Przyjaciele
Postów: 165
Dołączył: 14.October.2007
Skąd: Bielsko
Nr użytkownika: 294



Lon Suder, Fred „Szczęściarz” Jones

W milczeniu dotarliście do mieszkania Lona. Na miejscu, po krótkiej sprzeczce, doszliście do porozumienia w kwestii przebadania Freda w celu ustalenia zmian wywołanych przez substancję. Zaufanie było w obecnej sytuacji ciężkie do osiągnięcia, ale nie mieliście wyboru. Lon sprawnymi ruchami pobrał krew, po czym umieścił ją w małym otworze urządzenia diagnostycznego. Po wystukaniu kilku komend na monitorze obok zaczęły pojawiać się dane.
Lon – po pobieżnym przeanalizowaniu danych dowiedziałeś się, że Fred ma ponad trzykrotnie podwyższoną ilość adrenaliny. Twoje brwi powędrowały jednak do góry kiedy spojrzałeś na swojego nowego królika doświadczalnego. Biorąc pod uwagę wynik, powinien on praktycznie biegać po ścianach. A tymczasem tylko siedział, a do tego wyglądał na spokojnego i bardziej opanowanego od ciebie. Nawet nie trzęsły mu się ręce. Coś tu było nie tak... Spojrzałeś na przedmioty leżące w zasięgu ręki. Pudełko tabletek, kubek po kawie, długopis, szklana fiolka, sterta papieru. Chwyciłeś fiolkę i bez ostrzeżenia rzuciłeś w jego stronę. Bez zawahania i niesamowicie szybko podniósł rękę i złapał fiolkę. Kiedy opuścił i otworzył dłoń, ujrzałeś, że szkło jest nienaruszone.


Jack Conor

Okolica w której mieszkał haker, zadbana i bogata, jakoś ci do tego typu człowieka nie pasowała. Ale pozory lubią przecież mylić. Kiedy samochód zatrzymał się koło małego, zadbanego domu z ogrodem pełnym fioletowo - żółtych kwiatów, przez myśl przeszło ci, że koleś jest albo zakręcony, albo jest mistrzem kamuflażu. Wysiadłeś z samochodu i ruszyłeś wąską dróżką w stronę głównego wejścia. Doszedłeś do wniosku, że zakradanie się nie ma sensu. Jeśli haker wpadł na to, że przebywanie aktualnie we własnym domu to głupi i ryzykowny pomysł to i tak go już w nim nie będzie. Kiedy znajdowałeś się jakieś dwa metry od drzwi te otworzyły się. Za nimi ujrzałeś około trzydziestoletniego mężczyznę z torbą podróżną przewieszoną przez ramię. Na twój widok szeroko otworzył oczy i bez zastanowienia zatrzasnął drzwi z powrotem.


--------------------
"Nie mam celu. Okazja czyni mój cel".
"Nie mam taktyki. Tworzę byt i pozbywam sie taktyki"
"Nie mam talentu. Mój szybki umysł tworzę swym talentem"
[Walter Jon Williams "Voice of the whirlwind"]


user posted image
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
Michał
post 28.09.2009, 20:51
Post #53


Bywalec
***

Grupa: Klubowicze
Postów: 221
Dołączył: 20.April.2007
Skąd: Bielsko-Biała
Nr użytkownika: 266



Jack Conor

Jack zareagował automatycznie, działając według sprawdzonej zasady, że jeśli ktoś ucieka to znaczy, że ma coś na sumieniu. Dopadł drzwi w jednym skoku. Teraz, zgodnie z zasadami kina, powinien pociągnąć w drzwi z buta i wpaść do środka. Problem w tym, że jeśli facet miał choć trochę oleju w głowie to zainstalował porządny zamek i Jack mógł co najwyżej odbić się od drzwi. Na szczęście, miał przy sobie pewną zabawkę na takie właśnie okazje. Co prawda było to nie do końca legalne urządzenie, ale po prostu nie da się być żywym gliniarzem i zawsze grać według zasad. Szybko przyczepił do zamka urządzono wielkości pudełka zapałek i odsunął się o krok. Tak na prawdę nie wiedział jak to działa. Kupił to od znajomego, prawdziwa złota rączka od elektroniki, i to za sporą sumkę. Były to jednak pieniądze dobrze wydane bo już po kilku sekundach drzwi stanęły otworem i Jack wparował do środka z bronią gotową do strzału. Jego uciekinier był w salonie, dopadł właśnie przeszklonych drzwi prowadzących do ogrodu na tyłach i starał się je otworzyć.

-Stać Policja. -Huknął Conor, na wszelki wypadek mierząc w klienta z pistoletu. Ten na chwilę zamarł wyraźnie zastanawiając się co dalej.
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post
duo666
post 15.10.2009, 21:17
Post #54


Czasami wpada
*

Grupa: Użytkownicy
Postów: 28
Dołączył: 29.November.2005
Skąd: Sidaroth
Nr użytkownika: 46



Lon Suder

- Niezły chwyt... - Lon spróbował rozładować atmosferę; gość mimo niezłej formy nie wydawał się być zadowolony, że Lon rzuca w niego przedmiotami - Więc.. wygląda na to, że wyświadczyłem ci przysługę, pewnie mógłbyś teraz uchylać się przed kulami i wyrywać ludziom głowy gołymi rękami. Jednak nie wiemy jakie będą skutki uboczne.. Ani jak długo ten stan potrwa.. Chyba będę musiał być z tobą szczery, substancja którą ci podałem wpadła w moje ręce wczoraj, najwidoczniej przez pomyłkę kuriera. Martwy na nic ci się nie przydam, więc może zdejmiesz mi to cholerstwo z pleców?!


--------------------
A solitude that asks nothing in return
User is offline Profile Card PM 
 Go to the top of the page
  + Quote Post

3 Strony < 1 2 3
Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
 

BYKOM STOP
Wersja Lo-Fi
Obecna data i czas: 7.September.2010 - 22:58
Skin Created by Danellis. For more skins and support, please Click Here