Help - Search - Member List - Calendar
Full Version: Kwieciste sesje
Aletheia Forum > Dyskusja > Gry Fabularne
luinnar
Nikt jeszcze nie pokusił się o założenie tak przyjemnego tematu smile.gif

Pytanie jest proste: Jakie śmieszne/zabawne* sytuacje zdarzyły Wam się na sesjach?

* niepotrzebne skreślić biggrin.gif
Rasta-RPG
HM... Kiedyś jak graliśmy w dedeki jeden z kumpli wziął sobie łotrzyka...
I on ma tam taką umiejętność jak "Wyczucie pobudek" kumpel źle zrozumiał tą umiejętność i gdy trzymał warte chciał jej użyć żeby nas wszystkich obudzić... mało śmieszne ale prawdziwe...
C.D.N.
Altheriol
A mnóstwo, nie sposób wymienić wszystkich. Część de facto brzmi zabawnie tylko w opowieściach, bo często były one żałosne i świadczyły o poziomie niektórych graczy.

To anegdotka, którą powtarzam zawsze gdy porusza się temat zabawnych zachowań:

BG buszują tuż obok chaty giganta. Wokół ogromne góry (chata jest w takim "leju") no i kupa śniegu. Są przy bocznej ścianie. Nagle drzwi się otwierają i gigant kieruje się na tył chaty (gdzie rzeźbił sobie w świeżo zerwanych sosnach). BG są widoczni jak na dłoni. No więc dają nogi za pas i wszyscy nura w głęboki śnieg + przykrywają skórami białych wilków. Jeden z nich natomiast oznajmia mi:
Gracz - siadam i wyciągam sztylet i robię... w śniego [tutaj gracz wykonuje kilka ruchów rękami które można przyrównać do próby opisania mi kształtu pudełka, robi to dosyć długo patrząc mi się prosto w oczy i nie wydając dźwięku]. Odpowiadam
MG - to znaczy co robisz?
Gracz - no wycinam w śniegu... no nie wiem... no takie cegły... nie, nie cegły
MG - no to co? Gigant się obraca i lada sekunda Cię dostrzerze... [pozostała część drużyny powoli ma "zgon]
Gracz - no kurde nie wiem jak ci to wytłumaczyć, no takie [i tu znowu wykonuje serię dziwnych ruchów, jakby szpachlował ściany i sufit...]
MG - no co u licha?
Gracz - no takie... już wiem!... Takie iglo robię!

(need comments?) biggrin.gif
Szpajku
MG: "Czujecie woń siarki..."
Gracz(nie dosłyszał):"Co to są wonsiaki?"
Kors
Ja kilka kwiatków już wkleiłem do tematu http://www.z-krypt.pl/forum/index.php?showtopic=40. Poza tym pamiętam jedną sytuację z sesji jak to Mistrz Gry opisywał napierśnik...
MG: Na napiersniku ma wymalowane na zloto dziewice wokol miecza
Gracz 1: MG...dziewice? to widac po hmm...twarzach?
Gracz 2: Błony dziewicze miedzy zebami...
Nicram [ZW]
Kwiatki z sesji ? Trochę tego było, ale ciężko spamiętać. Mam tu kilka przykładów:

MG
Zbliżał się zmierzch. Żaby zaczynały swój godowy koncert w bajorze, a w trawie wtórowały im świstaki.

To o czym mówił rasta:) :
Mroczne góry, trzeba ustalić warty.
<Firnan>(początkujący gracz)> No to jak śpimy?
< Gabriel> Ja wezmę pierwszą wartę.
<Firnan> Ale czekaj! Nie musimy wartować, mam taką specjalną umiejętność.
Wszyscy patrzą zdziwieni
<Firnan> No! Ta umiejętność mówi mi kiedy się trzeba obudzić...
Reszta patrzy na Mg i pyta czy dawał mu coś takiego, MG jest równie zdziwiony.
Po chwili przeszukiwania karty postaci gracz uśmiecha się i mówi
<Firnan> Mam! ,,Wyczucie pobudek”!


Grobowiec starożytnych elfów. Wszystko przeszukuje wypasiony Łotrzyk ,,Rondell”. W drużynie jest też słabszy Łotr- elf z garbem o wdzięcznym imieniu ,,Toffik”( początkujący gracz, ten sam).
<Rondell>zdejmuję tą pokrywę i sprawdzam co w środku, sprawdzając czy nie ma pułapki
<Toffik>Ja zdejmuje drugą, patrzę i wkładam rękę.
<Rondell>Zostaw to bo zrobisz sobie krzywdę! Odsuń się! Już! Ja sprawdzę...
Rondell przeszukuje i nic nie znajduje
<Rondell>Dobra możesz se teraz grzebać
Toffic włożył rękę bardzo głęboko...
<MG>Toffic rzuć proszę na refleks
Rondel patrzy z niedowierzaniem, a Toffic patrzy złowrogo
<Toffic>2 + 6=8. Starczy ?
<Mg>Cóż Toffic... Właśnie pozbyłeś się ręki...
Szpajku
NPC (strażnik przy bramie): A wy co?
Gracz (czarownik): A bandytów spotkaliśmy. Wyskoczyli na nas i krzyczą, że "Ubranie albo życie". To ich zaciupaliśmy...

Jeden z graczy był ciężko ranny, a ja i kumpel nie mieliśmy kasy żeby opłacić leczenie, więc poszliśmy do reszty drużyny zbierać pieniądze. Kumpel zorganizował zrzutkę pod hasłem:
"Dawaj do hełmu! Dawaj!"

Rozmowa między kumplem (mnich, praworządny dobry), a mną (łotrzyk, chaotyczny neutralny)
Kumpel (z pewnym obrzydzeniem): Nie mógłbyś się zająć jakąś uczciwą pracą?
Ja (załamany): O Bogowie! Czym na przykład?
Kumpel: No nie wiem...Zostań specem od zabezpieczeń!

No i zawsze jest jeszcze Petersburg - genetycznie modyfikowane dziewczynki z pistoletami maszynowymi, koncerty rockowe na środku ulicy, ratowanie samolotu porwanego przez terrorystów...ehhh łezka się w oku kręci biggrin.gif
Xaon
QUOTE(Altheriol @ 28 02 2006, 09:40)
Może jakiś mały warsztacik dla MG? W stylu - "jak zrobić świetną sesję i się nie napracować" lub "straszymy graczy"?
*


Tak, kiedyś gadałem na jednym forum na temat RPG, tyle że elektronicznych i coś tak gatka zeszła na papierówki. Pamietam z całej rozmowy tylko jedno zdanie "I ta wredna twarz MG"
END OT

luinnar: przeniosłem tam gdzie powinno być
Altheriol
Może pora poruszyć kwiatki smile.gif Zebrało mi się kilka kwiatków, jak znajdę kartkę na której je napisałem to walnę tutaj. A teraz przypomina mi się jeden wczorajszy.

Falka dostaje list, a w nim (po prostu mówiłem na bierząco z głowy...)

Droga Falko
(...) Dawno się nie widzieliśmy i zapewne zastanawiasz się gdzie teraz jestem. Ja też się zastanawiam...


Oczywiście dokończenie to "Ja też się zastanawiam gdzie ty teraz jesteś", ale zrobiłem tak efektowną przerwę, że zanim na to wpadłem, wyszło, że to koniec listu smile.gif
Szpajku
Przemek: "Weźmy garnek, bo niziołki lubią gotować!"
Ja: "Ha! To, że lubią wcale jeszcze nie znaczy, że potrafią..."

MG: "Uważajcie, bo w mieście obowiązuje cisza nocna i straż tego pilnuje."
Zolf i ja dalej krzyczymy.
MG: "Właśnie zdołaliście zwrócić uwagę jednego z patroli. Dwóch strażników podchodzi do was."
Strażnicy: "A wy co tak hałasujecie o tej porze?!"
Ja: "Ciiiii...sza nocna!"
Shadow
Co do kwiatkow to mam dwa. Najczesciej to mnie przypadaja w udziale, gdyz czasem me zachowanie bywa irytujace. Ale nie ukrywajmy jest to tez wina pory- zawsze nocki, grac zaczynamy kolo 20, a konczymy o 5 bo atmosfera jest nie do wytrzymania. Albo ja mam dosc po calym dniu, albo reszta druzyny, albo poprostu MG wstal lewa noga. I wtedy najczesciej zamiast sesji jest polew i hasla typu "no to ja klade sie na srodku glownej ulicy miasta, nakrywam plaszczem i proboje zasnac" biggrin.gif

Ale wracajac do tematu, oto zabawne sytuacje:

1) Sesja w autokarze- warunki nieprzystepne: Goscimy na noc u goscia ktory nazywa sie Vlad-jakostam i oprocz tego ze wyglada na wampira, zachowuje sie jak wampir, ma upodobania jak wampir i mieszka w Sylwanii (a urokow tego pieknego zakatka swiata chyba opisywac nie musze) to jest normalnym zwyklym majetnym czlowiekiem (to jest "dobroc okazywana nam przez naszego MG" dry.gif ). Bylo nas trzech i Vlad "nalegal" bysmy u niego przenocowali. Zgodzilismy sie, wiec dal nam 3 osobne, baaaaardzo ciemne i dosc duze pokoje, a na pocieszenie jedna swiece na lebka. A ze moja postac jest lekko mowiac uprzedzona do wszystkiego co lasem nie jest (elf), a szczegolnie do zamkow. Oprocz tego po jednej z sesji (opisze zaraz) wole sprawdzic pokoj w ktorym przyjdzie mi mieszkac przez jakis czas. Wiec pierwsze co, to z zapalona swieczka i mieczem w reku (bylo juz pozno, a ja wolalem nie ryzykowac krwiodawstwa) podszedlem do lozka i sprawdzilem je dokladnie- wlacznie z tym co bylo pod nim i tym co wisialo nad nim. Na moje nieszczescie MG postanowil iz beda to lozka z baldachimami i na pytanie "czy dostrzegam cos na baldachimie" uslyszalem "nie jestes w stanie dostrzec niczego, ale nie masz pewnosci czy czegos tam nie ma", a znajac intencje wiedzielm, ze gdy poloze sie spac cos moze na mnie "zejsc", wiec wspiolem sie na krzeslo...Ktore nie wytrzymalo mojego ciezaru bo bylo spruchniale dry.gif Wiec postanowilem rzucic odlamkiem na baldachim... Tak tez zrobilem po czym slysze "baldachim runol na lozko robiac duzo halasu i wzbijajac obloki kurzu".
Moje pytanie "czy cos tam jest?"
MG "widzisz teraz cos lezacego w baldachimie"
ja "uderzam w to mieczem"2x
MG"slyszysz gluchy dzwiek" 2x
Gdy poswiecilem swieca okazalo sie, ze to nic innego jak ow kawalek krzesla.
Polaczenie mojej glupoty z "humorkiem" MG. W tym czasie do moich przyjaciol:
MG> "slyszycie z pokoju Kelevara niepokojace odglosy, chyba jakby rozwalil krzeslo i lozko"
Bohaterowie zgodnie: "idziemy spac!"
Nie wspomne juz o tym, ze zaraz po "przemeblowaniu" pokoju zaczolem chodzic przy wypalajacej sie swiecy w kolko, by sprawdzic czy nikogo tam nie ma (duzy byl ow pokoj), na pytanie czy czegos nie widze uslyszalem "nikogo tam nie ma... chyba, ze chodzi za Toba..." ale nawet ogladanie sie co jakis czas nie pomoglo sad.gif Pokoj byl poprostu pusty biggrin.gif

2) Pokoj w karczmie, 3 bohaterow, stol z krotsza noga, krzesla, 3 lozka i szafa: akurat tym razem nie sprawdzilismy pokoju, gdy sie rozpakowalismy byla chwila, ze odwrocilismy sie od szafy... I w tym momecie wypadl z niej jakis lotr, ukradl nam jeden z kocow i zaczol uciekac (okno- niski poziom) zwiewa w ciemna noc, na co moj kumpel wychyla sie i ryk: "A bierz se ten koc i sp*****" Lotrzyk posluchal bo juz nigdy go nie spotkalismy biggrin.gif

I dlatego mam manie sprawdzania miejsca noclegu, chyba ze to las. biggrin.gif Mam nadzieje ze nie za bardzo sie rozpisalem tongue.gif
Altheriol
Cytat "ze mnie" czyli z MG:

"Książe pomachał po was oczami nie wiedząc gdzie spojrzeć"
matus
sesja początkujących :/
ja MG:idziecie sobie lasem
bg: a jest tu gdzieś miasto bo chce sprzedać pare rzeczy
MG: nie ma jest las
bg: to ide do miasta
MG: nie mardzo wiesz gdzie jesteś!

po jakimś czasie

bg: jest tu ktoś komu kogę sprzedać obrazy??
MG:(zirytowany) tak wiewiórce możesz sprzedać ;P
bg:a po ile.......
Aron
Kwiatki z moich sesji z przyjaciółmi:

Walka. BG wyrzucił 1 na k20, pech, MG opisuje:
"Twoja włócznia upadła na ziemię...<w tym momencie gracz robi zadowoloną minę i mówi, że zaraz ją podniesie, na co mistrz szybko dodaje>...i wbiła się w pobliskie drzewo" biggrin.gif

MG opisuje otoczenie: "...i krzaki zarosły stawami..." smile.gif
Szpajku
Fragment opisu pewnego łotrzyka:
MG: "Taki chytry z oczu...przynajmniej z tego jednego..."

Część dyskusji o barbarzyńskich księżniczkach:
Ja: "Można bardzo łatwo ukryć barbarzyńską księżniczkę w mieście."
Ryjek: "Można ogolić jej nogi!"
Zolf: "Ja jestem barbarzyńską księżniczką."

No i oczywiście, jak wszystkim powszechnie wiadomo:
Ryjek: "Sowoniedźwiedź jest dżezi!"
luinnar
Sesja młotka, moja postać pije z jakiegoś dziwnej kałuży w jaskini:

luinnar: pije i co się dzieje?
Dragoth (MG): czujesz niesamowite orzeźwienie, czujesz że wyostrzają Ci się zmysły (...)
Killer (jako postać w grze, pytanie do mojej postaci): I co?
luinnar (podnosząc 2 kciuki do góry): BAMBOOCHA!
Nemezis
Sesja młotka, z tymi samymi osobami co jak wyżej. Killer po wcześniejszym spotkaniu czarodzieja, przychodzi do nas, do wioski i pada na twarz nieprzytomny. Związaliśmy go, zabraliśmy jego rzeczy i poszliśmy do karczmy. Killera zostawiliśmy w stodole pod opieką małego dzieciaka. Pierwsze pytanie po przebudzeniu:
MG: Co robisz?
Killer: Rzygam.

luinnar: Neme spaściałaś! Ciąg dalszy:

MG (wykonuje tajemniczy rzut): Niestety stojący obok chłopak nie wytrzymał i także zwrócił na ciebie śniadanie. biggrin.gif
Dragoth
Kolejna seja warhammerka po opowieści Dragona na temat budzenia się martwym biggrin.gif

Wieczorem w jakiejś karczmie:
Luinnar i Nemezis: To my się barykadujemy w swoich pokajach.
Dragoth (MG) do Killera: Ty też?
Killer: Nie
Rankiem...
Dragoth do Luinnara i Nemezis: Budzicie się rano, a ty... ( do Killera )
Killer: blink.gif
Wyraz twarzy Killera - bezcenny
Dragoth: Też laugh.gif
Xaon
Do Dragoth'a: nie pamiętam jak to dokładnie było, więc staram się tylko utrzymać sens.
Byłem z jednym z towarzyszy u jakiegoś kronikarza. Drugi gdzieś zabłądził.
Nagle przyprowadzają go sponiewieranego i związanego.
<kronikarz> znacie go?
<ja> nie. To jakiś śmieć.
I zaczynam go kopać (tak dla zabawy).

Na następną sesję się spóźniłem. Kumpel, którego postać kopałem informuje mnie:
- Xaon, twojej postaci czegoś brakuje. Pójdź się wysikać to się dowiesz czego.
Kors
Gracze siedzą w karczmie, jedzą śniadanie. Z góry schodzi ostatni nieborak, który jak zwykle zaspał. Większość graczy już kończy śniadanie, więc ten, który nadszedł rzuca:
Gracz (Zaklinacz): Karczmarzu! Szybkie śniadanie prosze!
Gracz (Bard): Daj mu żywego zająca, niech sobie go złapie...
Alien
Sytuacja krasnoluda wysiadującego smocze jajo na tyle wozu.Po prawej oddzial elfów,po lewej jakiś rycerz z ogrem.Krasnolud wychyla glowe z wozu nie wstając z jaja i krzyczy:
-Kto chce w tubę!!!

Rozmowa rozrywkowej drowki z druidem
on- Wole łono naturty
ona - To chyba duże te łono musi byc

Dragon
Rozmowa rozrywkowej drowki z druidem cd.

Przez przypadek idą w tym samym kierunku....

on --- dlaczego mnie śledzisz?
ona --- ja? ... przecież cię nie śledzę!
on --- idziesz za mną..
ona --- nieprawda! to pewnie ty mnie śledzisz i próbujesz jakoś się wykręcić ...
on --- {olewacko} ok .... {po czym zaczyna iść w przeciwną stronę...}
ona --- GDZIE TY IDZIESZ !! {wskazuje palcem kierunek, w którym przedtem szli} idziemy tam! i to JUŻ !!
on --- {wyraz twarzy jakby właśnie dostał drgawek}......
MG --- {niezdatny do użytku z powodu napadu śmiechu...}

w trakcie zabierania przez nią czyjejś własności z pola {jakieś coś co dało się zjeść}....

on --- nie kradnij
ona --- {oburzenie} przecież nie kradnę!
on --- {wskazuje na warzywo w ręce drowki} tak? ... a co to masz?
ona --- leżało tutaj
on --- ale to należy do rolników {wskazuje palcem odległe osoby uprawiające ziemie...}
ona --- a to moja wina, że nie pilnują?
on --- tak niemożna
ona --- zgadzam się ...
on --- ?
MG --- ?
ona --- .... ja za takie niedopilnowanie ziemi to bym ich chyba wyrzuciła.


kolejna rozmowa moralizatorska ....


on --- nie kradnij więcej
ona --- byłam głodna
on --- {z wyraźnym uśmiechem} eh ... prawa natury są proste i każdy je przestrzega ... nikt nikogo nie okrada .... a zabija tylko jeśli jest głodny czyli dla jedzenia....
ona --- {z oburzeniem} NIKOGO JESZCZE NIE ZABIŁAM {chwila zastanowienia...} ... dla jedzenia
on --- eee....
MG --- OŻ....
Xaon
Sesja w starwarsy: "no to jaki jest ten samochód?"
Inna sesja: (pamiętając żarty o wibroostrzu) "Idziesz pierwszy, wkońcu ty tutaj masz wibrator"

Leżę, będąc droidem (nie mylić z druidem wink.gif ) w jakiejś składnicy i tylko kamera, komputer, głośnik i mikrofon działają. Tak leżę, nikogo nie widzę, zaczynam się bać. A co robi każdy (podobno), gdy zaczyna się bać? Modli się: "Święta linio montażowa panasonica, nie pozwól mi trafić do oddziałów microsoftu". Leżę dłużej, zaczyna mi się nudzić, śpiewam: "wlazł kotek na płotek i walnął go młotek...". W końcu, w końcu słyszę iż się otwierają drzwi i wiem, iż jest szansa, że mnie ktoś poskłada lub dobije, więc witam czule: "W końcu jakiś żywy debil się pojawił!".
Dragon
Tym razem w roli głównej kobold {nie ja} ....

Wchodzi do gospody {przedtem udału mu się "oświecić" postronnych, że jest dobry - no niestety prawda}, jest witany przez wszystkich ...

MG -- Karczmarz się to tobie dziwnie przygląda, ale wita cię jak gościa .... obsługa patrzy się na ciebie z dużym zdziwieniem ....
Ja -- {z szyderczym uśmiechem} ... a jedyne osoby w karczmie które okazują ci jakieś miłe uczucia to dwa rozmarzone krasnoludy, które witają cię - i chyba zapraszają do siebie - lekkim machaniem topora w twoją stronę ... chyba wpadłeś im w oko...

MG i Drugi gracz - {przez "drobną chwilę" niezdatni do gry ... powód ? .... powiedzieli, że zbędny}

Teraz sięgnę pamięcią w dawne czasy i wyskrobię parę pogawędek mojego diablęcia {Ch. N -- chociaż jak to MG stwierdził: "on nie jest chaotycznie neutralny ... on jest chaotycznie niepoczytalny!!"} z .... nazwijmy ich drużyną....

G1 {palladyn} --- Oszukałeś całą wioskę! I co teraz masz zamiar zrobić, aby temu zadośćuczynić?!
Ja --- {z rozmarzeniem ....} Masz racje....
G1 --- W KOŃCU !
Ja --- {z nutką powagi..} Wrócę tam i pomogę im ...
G1 --- {z naprawdę poważną miną...} Zawsze wiedziałem, że jest w tobie dobro ...
Ja --- {z szatańskim uśmiechem...} .... Zwiększyć populację!!!
G1 --- {zonk...}


Wpakowałem całą ekipę {niemalże nieumyślnie...} w obrzęd złego boga czy cholera wie kogo ....
G1 --- Ich jest 20 nas 4 ... mają lepszą broń i zbroje ....
Ja --- {delikatny uśmiech}
G2 --- Jeśli nas zobaczą będzie rzeź ... nasza rzeź!
Ja --- {rozmarzenie...}
G3 --- .... a teraz zaczynają przywoływać jakieś cholerne plugastwo z najgłębszych czeluści otchłani!
Ja --- {zrywając się na równe nogi ... } Tato! Koledzy chcą cię poz.... {no dranie zakneblowali mnie}....


A to już Nenar i Hauer powinni pamiętać ...
N --- {do MG} Dlaczego on się ciągle uśmiecha {ja}?
Ja --- {z bananem na twarzy} Bo toczę bardzo przyjemną dysputę...
N --- To znaczy?
Ja --- To znaczy, że kamień doprowadzam do szewskiej pasji, bo ma problemy z określeniem swoich bohaterskich zapędów, a i jeszcze ja sobie wmawiam, że ciało jest moje, a on najwyżej może w głowie sobie gadać....
H --- {deczko zdziwiony...} Czy to jest normalne?
Ja --- {szyderczy uśmiech od ucha do ucha, a następnie jakby z trzech gardeł [dobra modulacja głosu] wydobywa się słowo...} TAK!!!
Dragoth
Drużyna przeszukuje częciowo spalony budynek. Napotykają uchylone drzwi do jedynego pomieszczenia które przetrwało katastrofę. Do środka wchodzi Killer jako pierwszy...

Dragoth: Widzisz, że pomieszczenie jest nie duże (...) a na końcu na fotelu siedzi jakaś postać. Blask z okna znajdującego się za nim nie pozwala ci jednak rozpoznać jego twarzy, widzisz tylko, że jest łysy...
Killer:(przerywając dalszy opis) Morfeusz?

Kolejna sesja warhammera. ( jak zapamiętałem tak napisałem wink.gif )

Luinnar wrócił z pogawędki z jakimiś dziwnymi osobnikami. Usiadł z resztą drużyny w gospodzie przy stoliku i rozmawia o czymś zawzięcie z Killerem.
Nemezis zastanawia się czy nie wygląda przypadkiem jakoś podejrzanie więc wpatruje się w niego. Bardzo natarczywie. Luinnar odwraca się...
Luinnar - Wytrzeszcz masz?


Dragoth - Z morku nocy wychynął człowiek w masce...
Luinnar się wtrącił - I teraz pewnie powie do Killera (przysłonił rękoma twarz i mówi zachrypniętym, świszczącym głosem ) "Jestem twoim ojcem!"

luinnar: Algorytm pisania postów: http://img246.imageshack.us/img246/6207/algek8.gif. Proste prawda?
Dragon
Sesja w Gwiezdne Wojny:

Postać Abbadona walczy z Raggulem {takie zabawne zmutowane "cuś" co wcale miłe nie jest}.
Abbadon rzuca na trafienie i ... 20!
Rzuca jeszcze raz na potwierdzenie krytyka i ... 20!!!
{odgłosy graczy}
--- Biedny Raggul ...
--- ... no bez jaj ...
--- Te kości chyba jakieś szlifowane są....

A Abbadon już podniesiony na skrzydłach własnego sukcesu rzuca już ostatni raz aby wylosować jakie potworne przeznaczenie spotka Raggula ... {rzut na obrażenia...}

Wszyscy gracze z napięciem śledzą turlające się kości {jedna od broni, druga nie mnożona od ukradkowego}, i kiedy w końcu kości zatrzymały się dało się słyszeć straszliwe odgłosy!!

Głos Abbadona:
{walnięcie głową o stół!}

Odgłosy graczy:
hahaHA....
oż.....
no bez jaj ...
{salwy histerycznego śmiechu}

Taka atmosfera trwała jeszcze pewien czas ... a gdyby postronna osoba podeszła aby zobaczyć co wypadło zobaczyłaby, że na obu kościach wypadło ....

1

Sumaryczny wynik z wielkiego krytycznego uderzenia wynosił więc 3 !!!
--- No wielki zły morderca z ciebie nie będzie ....

Jako, że mało co nie ogłuchłem powstałym śmiechem, prosiłbym innych obecnych przy tym "incydencie" o ewentualne uzupełnienie tekstu jeśli są jakieś nieścisłości.
Kors
Nie wiem, za jakie grzechy przyszło mi to pisać... ale brzuch mnie do teraz boli, chociaż sesja skończyła się dobre 3 godziny temu... wink.gif

Pierwsza sytuacja:
<Wojownik opowiada towarzyszowi jak to pewnego wieczoru, gdy chadzał po ulicy, coś, przypominające kształtem wielkiego nietoperza, przeleciało przez niebo przesłaniając na chwile księżyc, a chwile później rozległo się jakieś wycie czy krzyk>
Towarzysz wojownika odpowiada z pełnym spokojem, jakby właśnie dowiedział się, że ładnie świeci słońce: No tak, to był taki gigantyczny nietoperz, zjawił się tutaj niedawno.

Druga sytuacja:
Drużyna siedzi w karczmie i sobie rozmawia. Mg pyta po kolei każdego co robi.
Ostatni zapytany gracz: To ja atakuje krokodyla.
MG w wielkim zdziwieniu: Jakiego krokodyla?
Gracz z powagą w głosie: No tego, co zaatakował łódkę, w której siedze.
MG wielkie oczy.
Gracz nr 2: To ja gasze stodołe.
MG nie zdzierżył, jak i reszta graczy.

Co tam jeszcze... A tak:
Kapłan poszedł kawałek do dżungli, zobaczyć, czy są jakieś ezgotyczne rośliny czy zwierzęta. Ogólnie poszedł przyjrzeć się naturze. W tym czasie podszedł do niego wojownik z prośbą o wyleczenie ran. No więc kapłan przygląda się ranie i go leczy, a MG się obudził: Widzisz szczura, takiego je*anego szczura.
Kapłan: Ale gdzie? Z rany wylazł? Jaki szczur? Gdzie szczur?
MG: No natura ku*wa!

Albo jak MG stwierdził, że jeden z bohaterów miał jakiś obrzęk, w żyłach pływa jakaś trucizna, że zrobiło to jakieś zwierze, a pewien gracz dodał, że napewno pomóc może... jakieś zioło.

Jakby nie patrzeć te rzeczy śmieszniejsze są, gdy się jest ich świadkiem... wink.gif
Nicram [ZW]
Taaa:) To był hardcore.. ja wymiekłem już na poczatku:D
I prowadź tu jak masz araba z Calimshanu, któremu krokodyl prawie odgryzł noge, jak ten sie po dokach w nocy szlajał. Jak masz czarodzieja, który rzuca niewidzialność by przekonać się jakiej płci jest drużynowy barbarzyńca. Gdy masz kapłana, który rzuca rozkaz ,,odejdź"na materac pełen pluskiew.
A z tą łódką i stodołą to był odjazd;]
No ale panowie...
- No... Natura ku*wa!

biggrin.gif:D:D:D:D:D:D
cendrula
mg:.... i słyszycie że ktoś na was patrzy....biggrin.gif
Szpajku
Stare dzieje:

Hrun Barbarzyńca(Zolf): "Ah, jestem tak napalony, że ten dziadek ma szczęście że za kratkami siedzi."

Niziołek Ferdynand(ja): "O piękna pani, ty która skradłaś moje serce! Kocham cię nad życie całym swym małym niziołczym sercem, które szalenie robi bumczykibumczykibumczykibum."

MG: "No pani tropicielko tylko czy pani dotrzyma kroku krasnoludowi?"
Krasnolud: "Kroku na pewno."
Hrun: "Dotrzyma...potrzyma..."

I teksty z bardziej aktualnej sesji:

Gosia-MG: "Dziubas, bo twoja rusałka nigdy nie dojdzie!"

Dziubas: "Przemek chce wyhodować ogromnego kota-wampira i pokazywać go ludziom jak babę z brodą..."

Gosia-MG: "Śledź robi: Gru gru!"

Gosia-MG: "Żubrzyk nie urósł, bo palił papierosy..."

Dziubas: "Daj się namówić. Wrzucą cię do wody i będziesz mighty powerful...bedziesz kucharką w Mariocie!"
Alien
Rozmowa postaci z osobą w karczmie:
[osoba]- Jak wygląda wasze życie?
[kapłan sigmara]- No my to tak sobie chodzimy, bijemy, jemy i pijemy.
[krasnolud]- No wypijem dobre piwo i zabijemy paru zielonych.
[elf] - No my praktycznie to żyjemy tak od gulaszu do gulaszu.
[MG] - o fuck! Wy od 4 tygodni jecie tylko gulasz, żelazne racje i piwo! Urozmaicilibyście dietę.




Po mocnej libacji w karczmie:
Gracze idą spać.
elf- Kładzie się spokojnie na łóżku
krasnolud- czołga się do łóżka
kapłan- stwierdza że siennik mu ucieka.Zaczyna walić po nim młotem bojowym(reakcja odruchowa)
Dragon
SW

Gracze mają zabić dwójke osób ... sposób dowolny.

Jeden z graczy wchodzi do lokalu i "informuje inkognito jako poinformowana osoba", że na gości w lokalu ma zamiar napaść grupa osób {my !!} i proponuje przeniesienietych gości którzy mają być celem ataku w bezpieczne miejsce.
Intencje miał dobre ale ...
Szef knajpy przejęty tą sprawą postanowił zmobilizować całą ochronę i jeszcze jakieś "pojazdy latające" wokłó lokalu. Nie trzeba mówić jak druzyna była mu wdzieczna.
Kiedy już doszło do strategicznego ataku {czytaj: ów gracz wyciagnoł broń przy ochronie kiedy cel wsiadał do limuzyny} musieliśmy działac i to szybko bo jak sie nie uda to nam bomby na karkach zrobią pierdut! To nasz drogi kolega zamiast juz z nami współdziałać postanawia popełnić samobójstwo i przy okazji strzela do graczy.
Reakcja innego gracza:

Ty mendo jedna! Najpierw mamy przez ciebie większy problem z ochroną ... Potem wyciagasz broń prowokując straż ... Nastepnie strzelasz do nas jakby nigdy nic ... A teraz chcesz popełnić samobójstwo aby uniknąć konsekwencji!

Mina niewinnej twarzy owego gracza ... bezcenna.
Michał
Sesja w improwizowany system steampunkowy.
drużyna po całonocnej włóczędze po kanałach, postanawia uciąć sobie drzemkę w taniej jadłodajni dla roboli z pobliskiej fabryki. Rano jednego z nich budzi ręka sięgająca mu do kieszeni. gracz zareagował odruchowo i uciął dłoń w nadgarstku. Wywołało to trochę zamieszania. Komentarz jednego z członków drużyny:
-Mógłbyś wyjąć ręce z kieszeni, co za brak wychowania.

Ta sama sesja, jedyna białogłowa (weteranka wojny partyzanckiej) w drużynie zostaje obrażona przez marynarza. Reakcja: Rozgniatam mu genitalia huh.gif
chwile później, na prośbę kilku innych marynarzy by przyłączyła się do nich na drinka
MG -Co robisz?
Z wyraźnym niezdecydowaniem i zastanowieniem - rozgniatam im genitalia?
Kors
Ta sama sesja co wyżej. Bardziej klimatyczny moment niż kwiatek, ale sądzę, że warto =)

Sytuacja na posterunku, dwóch Japończyków chciało, aby dwóch policjantów zbadało pewien śmiertelnie lodowaty proszek, przypominający nieco tynk. Po 5 minutach bezowocnego przekonywania, że to jest jakaś straszna substancja i coś z nią trzeba zrobić, przyszedł kolejny członek drużyny - psychopatyczny morderca, który także starał się przekonać policjantów, żeby nas obsłużyli. Później przyszedł jeszcze angielski dżentelmen, który także próbował to osiągnąć. Po kolejnych 10 minutach policjanci byli już mocno zdenerwowani, a psychopatycznemu mordercy udzielił się ich nastrój.
Policjant do Japończyków: Wyjść! Natychmiast! I zmiatać mi z tym tynkiem! - po czym z gniewem na twarzy zwrócił się do mordercy - A pan w jakiej sprawie!? Byle szybko!
Morderca: Chciałbym zgłosić podwójne morderstwo.
Policjant szerokie oczy: Gdzie? Kiedy?
Morderca: Tu i teraz - po czym wyciągnął dwa rewolwery i zastrzelił obu stróżów prawa.
Dionizoniz
Sesja w szkole...

MG: Jesteście w małym miasteczku, bardzo specyficznym, wszystko pochowane w lesie
Gracz: To ja idę do maga
MG: Jakiego maga?
Gracz: No tego... maga ognia... mojego mistrza...
MG: Ale go tu nie ma...
Gracz: To gdzie on się przeprowadził?
MG: A ty miałeś jakiegoś mistrza... przecież jesteś samoukiem...
Gracz: Mniejsza z tym... to ja idę do tego maga...
MG: Ale go tu nie ma (widocznie poddenerwowany)
Gracz: Dobra...

Po chwili...

MG: W pobliżu słyszycie śpiew barda, śpiewa o jakiejś księdze z którą jest nagroda...
Gracz: A czy to ta księga magów ognia co ją kiedyś miałem...?

MG chwyta kostki... (widocznie załamany)
Na co Gracz: Żartowałem...
Xaon
Troche lepiej to brzmialo na sesji, Dionizoniz.
Ta sama sesja. Rozmowa z karczmarzem (ktory okazal sie pozniej byc kobieta blink.gif ).
Zebrak: Ile chlebow moge za tyle pieniedzy kupic?
Karczmarz: A ile tam masz?
Zebrak: Na dwa chleby.
Vampir
Z mojej dzisiejszej sesji:
Gracz: "No to ja idę do tego stosu trupów w wiosce"
Ja:Ale tam nie ma żadnych trupów
Gracz:(z szerokim uśmiechem)Ale zaraz będą!
Ja:... biggrin.gif
Ryjek
Sesja w steampunkowy system Michała:

Gracze siedzą w gospodzie marynarzy:
Jeden z graczy do MG: No to ja zaczynam opowiadać erotyczne opowieści...
MG: Jakie?...
Gracz: No zaczynając na pomyłce wikingów spowodowanej mgłą i gwałcie na własnej teściowej kończąc na perwersyjnych historiach z dworów...
Ja: Przecież ty nawet nie wiesz co to jest...
Gracz: Skąd wiesz, że nie jestem wykszałcony i nie wiem co to znaczy perwersyjny?!
Ja: Miałam na myśli dwór...
Michał
z dzisiejszej sesji:

Drużyna została schwytana przez grupę przestępców.
Jeden z nich podłączył się do droida z drużyny i próbuje włamać mu się do systemu.

Droid: Czy mogę kopnąć faceta, który próbuje mi się włamać w jaja?

Reakcją był wybuch śmiechu. Kilka minut później jeden ze strażników sobie poszedł.

Droid: Tamten poszedł więc go kopie w jaja.

Później drużynie udało się uciec ale w międzyczasie spowodowali zniszczenie automatycznej straci konstrukcyjnej na której się znajdowali. Zostali uratowali przez właścicieli stacji i musieli się jakoś wytłumaczyć. Jeden z graczy, genialny programista, próbował wcisnąć im wyjaśniającą historyjkę.

Przesłuchujący: Zdajesz sobie sprawę, że ta historia nie trzyma się kupy?
Gracz: (Z absolutnym spokojem i pewnością) Wiem.
Kors
Gracze podchodząc w nocy do bram miasta natknęli się na pewien problem - były zamknięte. Przekupili jednak strażnika i przechodząc przez jego strażnice, ostatni z nich stwierdził, że zasięgnie języka. Paladyn bogini Reven Queen.
- Czy wiesz może, gdzie jest świątynia bogini Raven? - zapytał Paladyn.
Strażnik nieociągając się rzekl:
- Jak pójdziesz główną drogą do końca, to tam jest kilka świątyń. Wierze, że znajdziesz - dodał zauważając oznaczenia Kruczej bogini na płaszczu paladyna - w końcu wiesz jak wygląda znak bogini.
- Domyślam się - rzekł paladyn już gotowy do wyjścia.
- Pamiętaj... Zawsze możesz spojrzeć na swój płaszcz - rzekł strażnik unosząc kciuk w pocieszającym goście i z rozbrajającym uśmiechem aż promieniejącym naiwnością.

Drużyna dotarła do kompleksu świątyń i kończąc ciężki dzień przygody udają się na zasłużony odpoczynek.
Elf (NPC)spojrzał po zmęczonej drużynie.
- To gdzie i o której się rano spotykamy?
- Spotkajmy się w tym miejscu - rzucił pierwszy rozgarnięty gracz.
- O 8 dzwonie - rzucił drugi.
W tym momencie zapadła cisza i konsternacja, spowodowana rozważaniem i smakowaniem wyrażenia "O 8 dzwonie".
- Ale jest klimat! - dobitnie stwierdził gracz drugi, po czym wszyscy spadli z krzeseł.
Michał
Sesja w Warhamera

Drużyna przedziera sie kanałami i ma zamiar wydostać się niepostrzeżenie w dzielnicy biedoty. niestety przy wyjściu siedzą jacyś żebracy. Na to postać Vampira, rzuca im miedziaka i w czasie gdy ci go szukają wychodzimy z kanału. Niestety Vampir okazał się pazerny i wyrwał żebrakom monetę. Spowodowało to zamieszanie i wyraźną wrogość bezdomnych. By ich uspokoić i zyskać jakieś informacje Vampir zaoferował srebrną monetę. Ostatecznie skończyło się na tym, że omal go nie zlinczowano a zamiast miedziaka, pożegnał sie ze srebrem.
Michał
Dalej warhamer

W czasie rozmowy z podstarzałym księciem, usłyszeliśmy opowieść o tym jak to kwiat armii imperium, z imperatorem Karlem Franzem na czele, odpierał potężny atak chaosu na middlehaim. Księciunio przez całą bitwę zajęty był ścinaniem jednego niezwykle długiego demona, który próbował wspiąć się na mur. Gdy wreszcie skończył rozejrzał się i zauważył imperatora u stóp muru więc zawołał doń: "Karl ty ***ju, właź na górę" - Miny graczy gdy to usłyszeli były bezcenne.

W pewnym momencie tworzyliśmy strategie w celu pozbycia się pewnego ogra o dźwięcznym imieniu Bolo. Ostatecznie ustaliśmy że podpalimy go oliwą z latarni i uciekniemy gdy będzie się miotał po pomieszczeniu. Później doszliśmy do wniosku, iż byłaby to niezła gra i tak powstało FireBolo. Wszyscy chętni na rozgrywkę muszą przynieść własne ogry biggrin.gif
Karghul
U kumpli na dnd kolesie po roku ostrego grania epicko przypakowani chcieli w czterech szturmować zamek. Kapłan załatwił mała armię przywołańców, wojownik stanął pod bramą i masakrował całe oddziały "wycieczek". Łucznik mielił wszystko na murach. Ale sprawa stanęła, bo mury były straszliwie mocne, odporne na czary ofensywne. Mag zdesperowany że nie ma swojego wkładu wymyślił rzecz następującą :
rzucił opóźnione zaklęcie powiększenia na kołczan strzelca. Działało to tak, że po każdym wystrzale strzała rosła do rozmiarów pnia drzewa (epickość zobowiązuje). Oczywiście, przy pomocy pół-automatycznej balisty sprawy nabrały rozpędu, lecz wciąż nie dosyć. I wtedy wszystkich czterech graczy naraz, niczym błogosławieństwo od złych bóstw, olśniło. W tym samym momencie... popatrzyli po sobie i gromko zakrzyknęli "katapulta!". MG popatrzył na nich z politowaniem, beznadziejnie odporny na świętą wizję. Mag oddał spojrzenie, i ze złośliwym uśmiechem dodał "...i żwir, dużo żwiru".

Michał
Z dzisiejszej sesji

Gracze znaleźli się w niezwykle ciekawej sytuacji gdy technologicznie zaawansowany świat został zaatakowany przez istoty z innego wymiaru. Drużyna miała świetną okazję obejrzeć całą sprawę z samego środka. By przeżyć musieli dostać się w miejsce którego koordynaty właśnie otrzymali przez radio. Zapakowali się więc do latającego pojazdu i ruszyli w drogę. W pewnym momencie zauważyli przed sobą skrzydlatego potwora. Co zrobili? Oczywiście jeden natychmiast krzykną "staranuj drania" a kierowca posłuchał.

Jakoś nie przyszło im do głowy że zderzenie pojazdu lecącego jakiś kilometr nad ziemią z 200 na liczniku, z ważącym blisko pół tony, opancerzonym potworem może nie być szczególnie rozsądnym posunięciem. Zwłaszcza jeśli rzeczony potwór ma na tyle rozumu by nie próbować wpaść na maskę i wzniósł się na tyle by być na wysokości przedniego okna.

Wynik: rozbity wóz, kierowca ranny (lekko, miał szczęście przy rzutach), drugi z uszkodzeniem kręgosłupa i ledwo żywy, oraz dwóch spanikowanych członków drużyny.

Co robi tą scenę niezapomnianą, to mina graczy w momencie gdy ruszyli na taranowanie, i ich miny gdy usłyszeli jak się to skończyło. Po prostu, bezcenne biggrin.gif
Altheriol
Śmieszna i zarazem głupia sytuacja na sesji:

Ostatnio gracze gdy już zaczęliśmy grać rozpętali spór ze mną o zasady dotyczące PD-ków, kłótnia była dość intensywna i w końcu odwołaliśmy się do podręcznika. Jak na ironię okazało się, że myliłem się, korzystałem ze starych, pierwszoedycyjnych zasad od pierwszej sesji. Spowodowało to niemałą konsternację, ale zostawiliśmy temat.

Na sesji dostali tęgie baty, od samego początku przytapiałem ich, męczyłem ośmiornicą bagienną, drzewcami i innymi bardzo wymagającymi warhammerowymi trudnościami. Poleciały hurtowo punkty przeznaczenia. Baty były tak tęgie, że po sesji stwierdzili, że już nie będzie żadnych pretensji do zasad na jakich gramy, chociaż takie tęgie baty miałem przewidziane długo przed sesją. Proste i przyjemne smile.gif
Iness
Z sesji Warhammera:

Drużyna była w pewnym opactwie i znalazła tam całkiem dobrej jakości miecz tyle, że troszkę wyszczerbiony. Krasnolud postanowił go zabrać ze sobą i w najbliższym mieście udać się do kuźni, aby kowal mu go naprawił. Gdy kowal się zgodził, że podejmie się naprawy rzucił, że ta przyjemność będzie go kosztowała 10 złotych monet... Wojownikowi zrzedła mina i zaczął przeszukiwać swoją sakiewkę z pieniędzmi i mówi: "< chwila ciszy>...A da się to rozłożyć jakoś na raty...?! " biggrin.gif
Michał
Z dzisiejszej sesji

Rozmowa między dwoma członkami rodziny, którzy zmierzają przemoczeni i przemarznięci w stronę pobliskiej wioski. Nic nie jedli od poprzedniego poranka i teraz planują się najeść.

On: Najpierw kupmy coś do jedzenia.
Ona: A kto ma pieniądze? Ja.
On: No to ty kupisz.
Ona: Dla siebie na pewno. Tobie mogę kupić jeśli zaniesiesz mnie na barana do wioski.
On: (Z oburzeniem) Mam swoją godność. Pójdę Żebrać smile.gif
This is a "lo-fi" version of our main content. To view the full version with more information, formatting and images, please click here.
Invision Power Board © 2001-2012 Invision Power Services, Inc.