Co jak co ale w terminie się jeszcze jakoś łapię

Opowiadanie „Anioły miłosierdzia” Lewisa jest (pozwolę sobie tutaj wykorzystać wstęp do opowiadania) odpowiedzią na fragment artykułu doktora Richardsona i właśnie to wydaje mi się sednem sprawy. Jest tam napisane; „czy dla powodzenia projektu nie będzie niezbędne wysyłanie na Marsa [...] miłych dziewcząt, by rozładować napięcie i wzmocnić morale”.
Opowiadanie to składa się jakby z dwóch warstw. Ta zewnętrzna dotyczy samych „zainteresowanych” czyli owych mężczyzn wysyłanych w kosmos- a raczej lecących tam na własne życzenie. Totalnie absurdalnym wydaje się przedstawiona sytuacja- niespodziewana wizyta niezbyt ponętnych kobiet, które twierdzą, że poświęcają się na rzecz wielkich odkryć poprzez „rozładowanie napięcia” powstałego rzekomo z powodu braku przed dłuższy czas stosunku załogi stacji z kobietą. Autor zdaje się bronić mężczyzn i wytłumaczyć, że nie każdy facet rzuci się jak zwierzę na pierwszą lepszą kobietę napotkaną po drodze tylko dlatego, że przez cztery lata żadnej nie widział. Sama kobieta została tu pokazana jako kusicielka i „samo zło”- wyszłoby na to, że owa misja jest zaspokojeniem jej własnych żądzy. To właśnie ona ma być tytułowym aniołem miłosierdzia- poprzez zaspokajanie potrzeb niesie pokój i miłosierdzie, poświęca się dla wyższych celów.
Z innej strony mamy do czynienia z problemem upadku moralności. Posłużę się cytatem: „nie można już dłużej uważać za niemoralne tego, co nazywacie cudzołóstwem”- przecież nie jest rzeczą odkrywczą, że nie jeden z tych facetów ma żonę czy też narzeczoną na ziemi. Gdzie tu jest jakiś rozsądek? Najbardziej w całym opowiadaniu rozbawiło mnie zaskoczenie z jakim „misja” kobiet została przyjęta na pokładzie statku. W ogóle po co wysyłają im takie „coś” nie pytając wcześniej o zdanie?
Mam wrażenie, że Lewis chce powiedzieć- „Ludzie opamiętajcie się. Nowoczesność, nowoczesnością, ale gdzie tu są jakieś zasady m.in. moralne?”. Lewis był chrześcijaninem „pełną parą” i zapewne zawrzała w nim krew czytając artykuł Richardsona.
Podsumowując powyższe przemyślenia stwierdzam, że opowiadanie „Anioły miłosierdzia” mówią o pewnym absurdzie dzisiejszego świata, czyli- szczytne cele, niekoniecznie przemyślane, bez większego sensu i na siłę.
Pozdrawiam i przepraszam za niezbyt składne i zrozumiałe zdania

ale się troszkę późno zrobiło